niedziela, 6 sierpnia 2017

Cudem uratowany pies Roma



Szczekanie spod ziemi… Tym razem źródeł mojej inspiracji jest wiadomość na Onecie pt. Szczekanie spod ziemi. Pies cudem uratowany (http://wroclaw.onet.pl/szczekanie-spod-ziemi-pies-cudem-uratowany/14dljj5). Autorem newsa jest dziennikarz Onetu Tomasz Pajączek .


Foto nr 1: Fundacja "Na Pomoc Zwierzętom" / Materiały prasowe. Strażacy uratowali suczkę uwięzioną w kanale burzowym.
„Strażacy uratowali siedmioletnią suczkę Romę wielkości owczarka niemieckiego, która kilka dni spędziła w kanale burzowym. Żeby wydostać zwierzę spod ziemi, trzeba było użyć ciężkiego sprzętu. Na pomoc strażaków wezwali mieszkańcy Boguszowa-Gorc, którzy słyszeli szczekanie psa. Długo jednak nie potrafili namierzyć, skąd dokładnie dochodzi. W końcu się udało.

Do niecodziennej interwencji doszło w środę w Boguszowie-Gorcach. Suczka, która później otrzymała imię Roma, była uwięziona w kanale burzowym przy ul. Poniatowskiego. Zagadką jest to, jak pies znalazł się półtora metra pod ziemi.



 Foto nr 2: Fundacja "Na Pomoc Zwierzętom" / Materiały prasowe. Strażacy uratowali suczkę uwięzioną w kanale burzowym.
 
Otwór był tak mały, że ledwo kot by się zmieścił. Nie wiadomo, jak się tam znalazł pies. Prawdopodobnie wczołgał się gdzieś studzienką kilkadziesiąt metrów dalej, bo w pobliżu nie ma żadnego wlotu – mówi Onetowi Joanna Sobina, prezes Fundacji "Na Pomoc Zwierzętom".

 Foto nr 3: Fundacja "Na Pomoc Zwierzętom" / Materiały prasowe. Strażacy uratowali suczkę uwięzioną w kanale burzowym.

Wszystko wskazuje, że pies wielkości owczarka niemieckiego spędził uwięziony pod ziemią sześć dni. – Wtedy po raz pierwszy usłyszano jego szczekanie, ale brzmiało jak gdzieś z oddali i nikt nie przypuszczał, że pies znajduje się pod ziemią – podkreśla Joanna Sobina.

W końcu psa udało się zlokalizować. Wtedy też na pomoc zwierzęciu ruszyli strażacy z Wałbrzycha i Boguszowa-Gorc. Akcja ratownicza trwała kilka godzin. – Próba ręcznego odkopania psa groziła jego zasypaniem. Ściągnięto więc koparkę i kamerę – opisuje Joanna Sobina.
Ostatecznie jednak psa udało się wyciągnąć na powierzchnię. Zaraz potem suczka trafiła pod opiekę Fundacji "Na Pomoc Zwierzętom". Wiadomo, że była bardzo głodna. Do tej pory nie udało się ustalić właściciela Romy. Po psa zgłosiła się za to rodzina z Warszawy. I to właśnie tam za około 10 dni trafi cudem uratowana suczka.
Tomasz Pajączekdziennikarz Onetu– wrocławianin z pochodzenia i z wyboru. W Onecie od 2013 roku. Współpracuje także z Telewizją Echo24. Wcześniej przez siedem lat pracował jako reporter Telewizji Dolnośląskiej, przez moment był związany także z Radiem Wrocław. Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego. Prywatnie miłośnik szwedzkich kryminałów i gry w squasha. Zapalony kibic piłkarski. Wolne chwile poświęca na długie spacery z psem. Kontakt z autorem: tomasz.pajaczek@grupaonet.pl

niedziela, 30 lipca 2017

Poranny spacer z Zoją i nie tylko




Mirosław Antoni Glazik (M.A.G.) i owczarek niemiecki Zoja na spacerze.  
                                                                   Foto 1/30/07/17

Postanawiałem wziąć się za siebie, tzn. zadbać także o bardziej o swoją kondycję fizyczną. Intensywna praca nauczycielska nawet w lipcu (a także literacka i naukowa) sprawiły ,że złamałem życiową zasadę i praktykę, by te dwa wakacyjne miesiące  (lipiec i sierpień) przeznaczyć na aktywny wypoczynek. Przypomniała mi  o tym Małgosia, a wsparła ją w tym jej serdeczna przyjaciółka Agnieszka. No tak! Macie rację. Ja w tym mijającym tygodniu już ten proces zmiany stylu życia na bardziej aktywny rozpocząłem.
Dzisiaj rano wyruszyłem najpierw na spacer z owczarkiem niemieckim Zoją. Od rana nad Kujawami pojawiło się wielkie słońce, a powietrze  po ostatnich burzach i ulewach jest czyste i wilgotne. Zabezpieczyłem dom i z Zojką wyruszałem codzienną trasą w kierunku przydrożnego  Świętego Krzyża. Po drodze niezwykłe zjawisko. Na rok temu położonym asfalcie deszcz jaskółek. Większość zatrzymała się na szosie, niektóre nisko latały, kilka siedziało sobie na drutach telefonicznych i elektrycznych. Gdy podeszliśmy bliżej, one wszystkie wzbiły się, pokrąży wokół nas, by pousiadać jak na muzycznych pięciolinii na drutach linii przesyłowej. Przypomniałem sobie, że w garażu przecież w tym roku jaskółki założyły gniazdo i wychowywały pisklęta. Kochane jaskółeczki!
Potem krótki, ale intensywny bieg. Zoja to bardzo lubi.  Słonce ogrzewało moje plecy i wyzłacało delikatnym pyłkiem drogę przed nami. Zieleń jest dzisiaj soczysta i intensywna, ciągle świeża.
Zatrzymałem się przy krzyżu. Modlitwa. Potem krótka sesja fotograficzna. Podczas spaceru myślałem o Małgosiach. O tej, która teraz jest blisko mnie (obecnie śpi domu) i o tej, która jest w Warszawie (pewnie też jeszcze śpi, zmęczona po tygodniu ciężkiej pracy), a więc dość daleko, a zarazem bardzo, bardzo blisko.
Myślałem te też z troską o Drazicu, moim (chyba najmłodszym obecnie)  uczniu z dalekiej Australii, który ostatnio poważnie zachorował i zatroskani rodzice musieli umieścić  go w szpitalu. To taki zdolny, pilny i z wielkim zapałem uczący się języka polskiego chłopiec. Mam nadzieję,  że już wyzdrowiał i wkrótce powrócimy do naszych lekcji.
Potem Zoję umieściłem w malinowym ogródku i [poszliśmy z dogiem Borysem w kierunku las, tzn. w przeciwnym kierunku niż codzienna trasa  z Zoją. Borys tak bardzo lubi te spacery, że zawsze po nich bardziej tuli do moich nóg, do mnie. Ja doceniam tę jego wdzięczność i mowie do niego:
- Mój ty szczeniaczku! – jego pyszczycho wręcz promienieję radością.
Załączam zdjęcia i pozdrawiania. …

Foto: Mirosław Antoni Glazik (M.A.G.)  
  

Foto: Mirosław Antoni Glazik (M.A.G.)     



Foto: Mirosław Antoni Glazik (M.A.G.)     



Foto: Mirosław Antoni Glazik (M.A.G.)     


Foto: Mirosław Antoni Glazik (M.A.G.)     

Mirosław Antoni Glazik (M.A.G.) i owczarek niemiecki Zoja na spacerze.  
                                                                   Foto 7/30/07/17 
video