piątek, 28 października 2016

Nasze psy i jesienne drzewa


Jesienne drzewa w Naszym Wilkowisku 
(Bajeczne Wzgórze)
Foto: Mirosław Antoni Glazik (M.A.G.) 
   

Jesień zdarła nagle liście z orzecha włoskiego jak ubranie z namiętnej kochanki.  To był pierwszy poranny widok, jaki poraził moje, jeszcze nieco zaspane, oczy. Potem popatrzyłem na czerwona jabłka z drzewa stojącego obok pierwszej w szeregu śliwy rosnącej przy dróżce do naszego domu na Bajecznym Wzgórzu.
Małgosia nazwał ostatnio Nasze Wilkowisko – Bajecznym Wzgórzem (Nasze Wilkowisko – Bajeczne Wzgórze; ang. Our Wilkowisko - Fabulous Hill; niem. Unsere Wilkowisko - Fabulous Hill; franc. Notre Wilkowisko - Fabulous Collinel;ros. Нашe Wilkowisko - Fabulous Хилл, hiszp.Nuestra Wilkowisko - Fabuloso Colina; port. Nossa Wilkowisko - Fabulous Colina)).
Surowe, wręcz ascetyczne, piękno tegorocznej jesieni zaskoczyło nas, bo zamiast liści delikatnie tańczących na wietrze pojawiły się już w październiku zimne deszcze i wichury gwałtownie rozwiewające chmury na niebie i kołyszące równocześnie drzewami jak zapomnianymi przez Boga fregatami na sztormowym Bałtyku. Zamiast liści szybujących w powietrzu, szarość przytłumiła świat. Dotychczas płonące barwami jesieni drzewa została zalane smutnymi farbami z bogatej przecież palety natury.
Wiatry tańczą z drzewami, tworząc dynamicznie piękny krajobraz jesieni. Kasztany wcześnie spadające z wysokich i dumnych kasztanowców zwiastują mroźną zimę. Wiewiórki już dawno zaczęły zbierać orzechy i żołędzie. Piękne liście dębów, brzóz i innych drzew żółkną, czerwienią się i przybierają zimne ubarwienie, by później upaść i razem z innymi tworzyć barwny jesienny dywan. Również ludzie są bardziej zmęczeni, senni jakby już czuli na karku oddech Królowej Lodu i Śniegu, Zimy.
O, cóż jest piękniejszego niż las jesienią! Gdy przechodzimy obok tych wszystkich drzew, można dostrzec wiele zwierząt i przelatujących kolorowych ptaków. Ścieżki leśne również są usłane barwnymi liśćmi, które szybko w tym roku spadły z drzew. Na wysokim dębie jeszcze ćwierkają wróble i sikorki. Pod drzewami rośnie dużo grzybów, leży wiele szyszek, kasztanów oraz pięknych liści. Nad głowami leśnych spacerowiczów i poszukiwaczy runa leśnego pochylają się gałęzie leszczyny ze smacznymi orzechami. Przez rozłożyste konary drzew wpadają promyki zachodzącego słońca, co czyni las jeszcze ładniejszym.

Jesienna jabłoń w Naszym Wilkowisku 
(Bajeczne Wzgórze)
Foto: Mirosław Antoni Glazik (M.A.G.)
Zatem nadeszła jesień. Szmaragdowe dotąd płaszcze drzew ustąpiły przed czerwienią i żółcią lub ogołoconymi z liści konarom niektórych drzew.  Silne powiewy wiatru razem strącały je z drzew razem z liśćmi. Drzew poruszały się rytmicznie jakby tańczyły szalonego walca. Soczyście zielona trawa najwyraźniej zakończyła swój tegoroczny wernisaż, gdyż nie wygląda już tak pięknie jak dawniej. Zabrudzone dotąd ścieżki wyglądały teraz niczym anielska droga, którą podróżować mogli tylko wybrańcy. Złociste promienie słońca tylko od czasu do czasu przebijały się przez korony drzew i tworzyły magiczną poświatę, która mogłaby przynieść w darze nieco więcej fantastycznego światła. Takich rzeczy nie można wyobrazić sobie nawet w najskrytszych, jesiennych snach.
Jesień jest bardzo wietrzną pora roku. Woda w stawach, jeziorach i w rzekach nabiera szarego, smutnego koloru. Większość ludzi jesienią ogarnia smutek i przygnębienie, gdyż widzą, jak odlatują piękne i kolorowe ptaki, a zamiast nich pojawią się kruki, kawki i wrony. Wtedy pocieszają nas myśli i uczucia nasze psy i koty.
Niektórym ta pora roku podoba się najbardziej, gdyż kojarzy się z miłością. To właśnie wtedy malowniczymi parkowymi alejkami, zasypanymi przez kolorowe liście, wędrują przytuleni zakochani, wyznając sobie swoje najskrytsze myśli oraz uczucia. Człowiek jesienią wycisza się, staje się bardziej skłonny do zadumy. Latem często nie ma się nawet czasu na zjedzenie porządnego obiadu, gdyż szkoda marnować pięknych słonecznych dni, w zimie natomiast niedługo po powrocie z pracy czy ze szkoły zasypia się, choć na godzinkę, bo jest przenikliwie zimno, sennie i ponuro. Jesienią na wszystko jest więcej niż latem czasu. Często padają deszcze, więc w domowym zaciszu można usiąść i porozmawiać z bliskimi osobami. Człowiek wycisza się i oszczędza swoją energię na wiosnę, by potem jak kwiaty rozkwitnąć nagle i pokazać, że zasnęło się tylko na jakiś czas, tak jak one .
Jesienią nie tylko ludzie i rośliny się zmieniają. Zmienia się wszystko wokół nas. Powietrze gęstnieje. Często pojawiają się gęste, mleczne mgły. Wszystko wokół nas wiruje i sprawia wrażenie, że świat jest na wyciągnięcie naszej dłoni. Nie doznajemy tego uczucia ani wiosną, ani latem, ani nawet zimą. Uczucie to jest niepowtarzalne. Tylko jesień ma w sobie coś magicznego.
Jesień jest bardzo cudowną i tajemniczą porą roku. Wszyscy powinni to dostrzec i szanować ten szczególny dar natury i Boga. Uważam, że tylko jesienią tak naprawdę głęboko przeżywamy miłość, gdyż to wtedy mamy czas nie tylko na wybuchy namiętności, ale na skupienie i zadumę.

niedziela, 23 października 2016

Poszukiwanie Hot Doga w serialu Ranczo




Hot Dog jest jednym z bohaterów polskiego serialu pt. Ranczu. To pies rasy golden retriever. Jego właścicielką została Amerykanka Lucy. Pies jest bardzo mądry, posłuszny, inteligentny, pojętny. Jest prawdziwym przyjacielem człowieka, a szczególnie Kusego, któremu pomagał wydostać się z nałogu. Hot Dog jest bardzo przyjacielski, nieagresywny, jednak szczeka, gdy ktoś obcy lub niepożądany wkracza na teren dworku.
Historia Hot Doga
Hot Dog przed przyjazdem Lucy był nazywany Hindusem. Prawdopodobnie był przybłędą lub psem, którego pozbył się właściciel. Potem opiekował się nim mieszkający w kanciapie Kusy, do którego pies żywi wielkie przywiązanie i przyjaźń. Kiedy Amerykanka przyjechała do Wilkowyj, od razu poznała swojego przyszłego psiego przyjaciela. Hot Dog nie wyglądał na bardzo zaniedbanego, jednak był cały brudny i także głodny, ale Lucy od razu się nim zaopiekowała. Od tamtej pory pies czuwa przy parze młodych właścicieli, nieraz komplikując akcję serialu.
Pochodzenie imienia
Lucy dowiedziała się od Mroczka, że pies nazywa się Hindus. To imię kojarzyło jej się źle z byłym mężem, więc postanowiła, że je zmieni. Kiedy Amerykanka poszła do sklepu Więcławskiej, kupiła między innymi bułki i parówki, żeby zrobić popularne danie – hot dogi, którymi później poczęstowała psa. Jednak zwierzę nie chciało jeść bułki z parówką i wtedy Lucy nazwała go przekornie Hot Dogiem.
Cytaty o psie
  • "A ty za to, że nie chcesz z bułką, będziesz nazywał Hot Dog się." - Lucy
  • "Nie wąchaj mnie, nie wąchaj, trzeźwy jestem. Nie wierzysz? (westchnienie) Ja też nie wierzę..." - Kusy
Najważniejszym psem w serialu jest oczywiście Hot Dog, zwłaszcza w początkowych seriach. KUSY chętnie ucina sobie z nim pogawędki, chociaż słuszniej byłoby powiedzieć – wygłasza do niego monologi.  Psy pojawiają się w serialu mniej lub bardziej licznie. W niektórych odcinkach, jak na przykład Racja gminy, gdy to wójt podrzuca je masowo do dworku, ich rola jest niezwykle istotna dla rozwoju akcji, a w odcinku Podwójny agent, gdyby nie one, doszłoby być może do nieszczęścia. One to bowiem zaalarmowały Lucy, gdy w kanciapie Kusego zaczęła się tlić pościel.
Swojemu psu Rambo powierza chwilową pieczę nad majątkiem Solejukowa, gdy otrzymawszy pierwsze zyski ze Spółki zakopuje je pod jego budą (odc. 50 Kontrakt).
Pies, a ściślej biorąc suka, do tego szczenna, jest przyczynkiem do napaści, jakiej dopuściła się Kinga wobec Myćki (odc. 62 Przymus rekreacji). Sama suka jednak żadnej znaczącej roli nie odegrała.

Zwierzęta w serialu

Zwierzęta odgrywają w serialu mniej lub bardziej doniosłą rolę, jednak poza Hot Dogiem udział zwierząt jest raczej okazjonalny. Niemniej, trzeba przyznać, że niektóre spotkania bohaterów serialu z psem, krówką, czy byczkiem bywają bardzo brzemienne w skutki.
Seria X, odcinek 125: Nie mogąc się pogodzić z medialną porażka biskupa, Michałowa namawia go do niesubordynacji. Ten jednak ma własne plany. Solejukowa sprawdza się jako nauczycielka, ale nie może znaleźć wspólnego języka z resztą nauczycieli i mocno podpada dyrektorce. Jola wpada na pomysł otwarcia nowego interesu i proponuje go Więcławskiej. Koledzy z ławeczki widzą w tym szansę dla siebie. Zaginał Hot Dog. Kusy postanawia go poszukać. Pomaga mu całą wieś. Znaleziono go w lesie, wpadł w sidła nastwione przez okolicznych kłusowników. Lekarz udzielił mu pomocy medycznej. Pies jest ranny, ale będzie żył. Watek Hot doga ma pomyślne zakończenie w tym odcinku. Uratowany pies budzi Kusego.
Ranczo to opowieść o perypetiach młodej Amerykanki Lucy, która osiedliła się w małej podlaskiej wsi Wilkowyje, gdzie odziedziczyła niewielki dworek. Ludzie, z jakimi się spotyka, problemy, jakie przed nią stają i sytuacje, z jakimi musi sobie radzić, składają się na ironiczny, a jednocześnie bardzo realistyczny obraz życia i mentalności wiejskiej społeczności. Lucy powoli wrasta w Wilkowyje, znajduje miłość i zakłada rodzinę. Jej mąż, Kusy, utalentowany artysta malarz, miał za sobą zły okres. Życiowy dramat sprawił, że zaszył się na wsi, wpadł w alkoholizm. Dzięki uczuciu do Lucy odżywa i wraca do malowania. Czwarta seria „Rancza” zakończyła się rewolucyjnymi zmianami we wsi. Mimo knowań Wójta i Czerepacha, Lucy wygrała wybory. Nowa pani wójt postanowiła wykorzystać kobiecy potencjał Wilkowyj. Pracę w gminie zachowała księgowa Lodzia, a wójtowa, czyli Halina Kozioł, została jej zastępczynią.  Piąta seria rozgrywa się dwa lata po tamtych wydarzeniach. Wilkowyje pod „babskimi” rządami coraz szybciej się cywilizują i europeizują, choć czasem przebiega to w dość nieoczekiwany sposób.  W serii szóstej Paweł Kozioł, dawny Wójt, coraz więcej czasu poświęca karierze politycznej w stolicy. W Wikowyjach Lucy podejmuje trud aktywizacji bezrobotnych, a Kusy próbuje reformować system edukacji. Pęd do wiedzy odczuwa też Solejukowa. Jej pierwszym celem jest matura, ale czy na tym się skończy? Na plebanii również następują zmiany – proboszcz dostaje pomoc w osobie nowego wikarego, który zna wielkich filozofów, ale nie zna życia. W serii siódmej śledzimy losy Kusego, którego malarstwo „odkryła” agentka z Warszawy, Monika. Problem w tym, że zainteresowały ją nie tylko obrazy, ale i sam artysta. Lucy musi jakoś przetrwać twórcze uniesienia, a tymczasem nad jej głową zbierają się ciemne chmury. Pani wójt z Wilkowyj zostaje aresztowana...

Serial obyczajowy, Polska 2006-
Reż.: Wojciech Adamczyk
Scen.: Robert Brutter, Jerzy Niemczuk (serie I – VI)
Wyk: Ilona Ostrowska, Cezary Żak, Paweł Królikowski, Grzegorz Wons, Artur Barciś, Piotr Pręgowski, Marta Lipińska, Katarzyna Żak, Sylwester Maciejewski, Bogdan Kalus, Marta Chodorowska, Franciszek Pieczka, Tomasz Sapryk  i inni

sobota, 22 października 2016

Samotność naszego psa (część I)



Panu Jackowi Chmarzyńskiemu 
Elza w Michelinie 9 IV 2015 SDC10348.

Foto: Mirosław Antoni Glazik (M.A.G.)    

Kiedy obudzisz się sam i od razu wstaniesz, uprzedzając dźwięk nastawionego wczoraj budzika, to tak naprawdę wtedy możesz delektować się porannymi radościami, poczuciem przyjemności, jakie niesie czas.
Rozmowa z Panem Jackiem Chmarzyńskim zwróciła moją uwagę na ważny problem, dotyczący chyba wszystkim właścicieli lub opiekunów psa. Jak rozpoznać samotność psa i jak sobie z nią poradzić?
Niektórzy właściciele czy też opiekunowie czworonożnych przyjaciół, czyli psów, mogą zacząć dostrzegać dosyć niepokojące stany lękowe związane z faktem pozostawienia ich samych, nawet na pewien krótki, niekoniecznie długi, czas. Związane jest to z faktem, iż pies – podobnie jak człowiek – jest istotą stadną, dążącą zazwyczaj do przynależności i odnalezienia bezpieczeństwa w stadzie, którym dla niego zaczyna być ludzka rodzina i obecne w niej zwierzęta.. Rodzina bądź też opiekun psa staje się dla niego oparciem w jego życiu i gwarancją jego przetrwania. Większość psów (bez odpowiedniego przygotowania) pozostawionych w naszym mieszkaniu i tym samym skazanych samotność, nie potrafi sobie z tym stanem poradzić i staje się nie tylko dokuczliwymi stworzeniami dla naszych sąsiadów, ale także mogą one poczynić liczne szkody materialne w naszym mieszkaniu czy na podwórku. Potrafią one także sygnalizować to poczucie opuszczenia, niszcząc wszystkim otwory wyjściowe, którymi to mogliby się wydostać na zewnątrz pomieszczenia, w którym zostały w ich mniemaniu uwięzione. Nota bene tak postąpiła nasza sunia Elziczka, dlatego jej właścicielka po znieszczeniu mebli i drzwi, oddała ją do schroniska. Gdy Małgosia pozostawiła ją w naszym garażu na kilka godzin, oderwałA część zderzaka i szkła tylnej lampy od mojego audi. Podczas prób wydostania się w chwilach, gdy dojdzie do znacznego odczuwania lęku przed samotnością, ze strony naszego pupila, czasami może dojść także do poważnych samookaleczeń psa.
W celu zmiany tego stanu rzeczy warto jest zastosować kilka cennych wskazówek, które to pomogą nam, a właściwie to bardziej naszemu pupilowi, podczas samotnego pozostawania w mieszkaniu:
·         Jedno z wielu ćwiczeń, polegaj na stosowaniu dość częstych (początkowo krótkich) spacerów z naszym psem na zewnątrz obejścia. Z biegiem czasu należy je stopniowo wydłużać, po kilkunastu czy nawet kilkudziesięciu dziennych wyjścia psa ze swym opiekunem, powinien on mniej odczuwać stan opuszczenia.
·          Właściwym rozwiązaniem jest także nauczenie naszego czworonoga psiej samodzielności, postarajmy się nie zawsze zwracać nazbyt mocno uwagę na jego zachowanie w chwili zajmującej zabawy. Uczmy go, aby potrafił sam odnajdywać dla siebie zajęcie i być może nie zabrzmi to najlepiej, ale pozwólmy mu niejako odczuć, że nie zawsze chcemy i oczekujemy jego towarzystwa. Uzmysłowienie psu tego rodzaju poczucia jest tylko i wyłącznie dla jego dobra, pozwala mu to, bowiem na określenie pewnych granic dopuszczalnych zachowań.
Dobrze jest także poczynić ze swej strony obserwacje, co lub, jakie nasze zachowania związane z naszym wyjściem czy wyjazdem z domu, najbardziej przyczyniają się do wywoływania lęku u naszego psa. U jednych może to być zakładanie czapki, a jeszcze u innych wkładanie obuwia.
W celu wyeliminowania tego rodzaju stanu rzeczy dobrze jest wprowadzić zasadę polegająca na witaniu się z psem i żegnaniu z nim przed wyjściem. Każdy pies to baczny obserwator i nawet w chwili, gdy nam samym wydaje się, że nie zwraca on na nas najmniejszej uwagi, jego umysł rejestruje poszczególne zdarzenia i utrwala danego rodzaju bodźce. Doprowadzenie naszego czworonoga do tego stanu rzeczy, iż będzie on nasze wyjścia traktował jako coś powszedniego i najnormalniejszego w świecie, przyczyni się do znacznej poprawy jego emocji przed naszym wyjściem.

Pamiętajmy, że w żadnym wypadku nie należy krzyczeć i grozić psu przed wyjściem w celu jego uspokojenia, nie należy też z nim bawić się i próbować ukoić zbliżającą się chwilę rozstania. 

Tego rodzaju zachowanie przyczyni się tylko do pogłębienia stresu i wzrostu lęku przed samotnym pozostawieniem go w mieszkaniu.

Nie jest tajemnicą, że pies pozostawiony samotnie w mieszkaniu większość czasu poświęca na sen, ewentualnie na zabawę, jest to zależne w znacznej mierze od jego wieku. W celu urozmaicenia mu formy rozrywki warto jest pozostawić naszemu pupilowi różnego rodzaju gryzaki i inne podobne przedmioty. Pamiętajmy jednak, że zawsze po powrocie do mieszkania chowamy powyższego rodzaju atrybuty psiej rozrywki. Ma to na celu przyzwyczajenie naszego czworonoga, iż pod naszą nieobecność jedną z lepszych form spędzenia wolnego czasu będzie samotna zabawa z gumowymi zabawkami.

Jeżeli istnieje tego rodzaju możliwość, to próbujmy również jak najczęściej spędzać z psem dużą ilość wolnego czasu. Wybieganie się naszego czworonoga pozwoli mu w znaczny sposób wyciszyć się i pozbyć niekiedy dosyć znacznych nadmiarów energii.

Bycie opiekunem psa i poświęcenia mu czasu to nie tylko jego jak największa ilość, lecz także a może nawet przede wszystkim odpowiednia jego jakość. Czasami zdarza się, że pies odczuwający lęk przed samotnością, będąc pozostawiony samotnie w mieszkaniu, zaczyna po nim krążyć dostarczając sobie tym samym szereg zbędnych emocji przyczyniających się do jeszcze większego pobudzenia czworonoga. W celu wyeliminowania takiego zachowania warto jest zastosować regułę ograniczonej przestrzeni, polegającą na wyznaczeniu naszemu podopiecznemu miejsca, w którym to będzie się znajdował podczas naszej nieobecności.

Uczuciem dosyć mocno potęgującym samotność psa jest bez wątpienia strach. Jedną z sytuacji, która w znaczny sposób wzmaga odczuwanie lęku i samotności jest noc sylwestrowa i huk wystrzałów rakiet i petard. Dobrze jest, gdy w tym czasie nasz pupil będzie mógł uzyskać wsparcie od nas samych lub kogoś z bliskich mu osób pozostających w tym czasie w domu.

Strach przed samotnością

Wycie, niszczenie, samookaleczanie, toczenie piany z pyska i niewyobrażalny stres towarzyszą psu bojącemu się zostawać samemu w domu.

Jak sobie poradzić z psem źle znoszącym samotność?

1. Poznaj historię swojego psa. Dowiedz się, jak był socjalizowany i jak przebiegał proces jego habituacji  – tutaj znajdziemy odpowiedzi na większość pytań. Jeśli twój pies pochodzi ze schroniska, z pseudohodowli  lub był izolowany  – żył w jakiejś szopie czy garażu bez kontaktu z człowiekiem, to może cierpieć na lęk separacyjny. Jeśli pies miał doskonała opiekę, to być może jego zachowanie  – co jest prawdopodobne  – wynika z naszego zaniedbania, rozpieszczenia czy wręcz niewybiegania psa.
2. Obserwuj co pies robi, gdy wychodzisz z domu! Co powoduje jego lęk? Jeśli jest to zakładanie butów, zgrzyt klucza w zamku czy ubranie kurtki – zastosuj metodę odczulania i doprowadź do punktu, kiedy pies będzie obojętny na ten konkretny bodziec.
3. Wprowadź zasadę chłodnych wyjść i zwyczajnych powrotów. Tuląc psa i szczebiocąc nad nim przed wyjściem, tylko potęgujesz jego lęk. Wyjdź bez fajerwerków, ale za to twoje przyjście niech kojarzy się psu z czymś najlepszym w życiu: nagrodą, jedzeniem, zabawą, tuleniem, spacerem itd. Jednakże przywitaj się z psem, dopiero kiedy ochłonie po twoim powrocie.
4. Niech pies czuje się bezpiecznie podczas twojej nieobecności. Daj mu zabawkę – kong napełniany rozmaitego typu smacznymi pastami czy naturalny gryzak (wołowy czy koński) – sprawdzą się tutaj doskonale. Niech pies odpoczywa na swoim posłaniu, które dobrze, gdy znajduje się w kennel klatce, co jest dodatkową ochroną dla psa i naszego domostwa.

5. Naucz psa samodzielności i samotności – nie chodzi tutaj o izolowanie go, ale niech się nauczy spać u siebie na posłaniu (zakaz włażenia do naszego łoża), oduczmy go chodzenia za nami krok w krok, niech umie odchodzić i pozostawać na swoim miejscu.
6. Dobrze jest wprowadzić komendy zostań, zostaw, dotyk, siad.
Zawsze:
-bądź spokojny i cierpliwy –to procentuje!
Nigdy:
- nie staraj się ukoić, przytulać, głaskać psa, który zaczyna się bać lub agresywnie reagować. W taki sposób tylko umocnisz jego fobie!

Polecamy:
Wprowadzenie klatki na czas twoich wyjść. Niech to będzie miejsce dobrze się psu kojarzące ze spaniem, z azylem, z jedzeniem. Klatka ma ograniczoną powierzchnię, co daje namiastkę schronienia oraz zabezpiecza psa przed skutkami tego, co może robić gdy jest w stresie (zjadanie kabli, niszczenie, poranienie się)



Plan szkolenia psa cierpiącego na lęk przed samotnością (wg Katarzyny Pachockiej – Nowok www.wyszkolpsa.pl ):

krok 1: udajemy że wychodzimy, ubieramy buty, bierzemy torebkę/kluczyki (rutynowe czynności dokładnie jak przed wyjściem), łapiemy za klamkę, nie otwieramy drzwi tylko k/s, powtarzamy 5-10 x i kończymy sesję, do następnego kroku przechodzimy jak pies nie będzie zwracał uwagi na nasze czynności a smaczek w ręce:

krok 2: tak jak poprzednio tylko otwieramy drzwi, k/s, powtórzenia

krok 3: tak jak poprzednio tylko otwieramy drzwi i przechodzimy przez nie, k/s, powtórzenie

krok 4: tak jak poprzednio plus zamykamy drzwi za sobą ( jeśli pojawi się choćby jedno piśnięcie to cofamy się o krok lub dwa do tyłu), k/s, powtórzenie

krok 5: zamykamy za sobą drzwi i liczymy do 5

krok 6: zamykamy za sobą drzwi i czekamy 10 sekund, jeśli się uda to odnieśliśmy sukces, reszta to już tylko utrwalanie

krok 7: zamykamy drzwi i odchodzimy dwa kroki od nich, k/s, powtórzenie, potem 4 kroki, 10 i tak dalej...

krok 8: dochodzimy do windy/bramki/samochodu...dodajemy efekty dźwiękowe zza drzwi itd

krok 9: zostawiamy psa samego na 3 minuty, 5, 10, 30 itd.

Pamiętajcie, że każdy pies ma tzw. zapalnik czyli coś co wzbudza w nim lęk. Może to być fakt ubrania butów, podniesienia torebki, ubrania kurtki lub dźwięk kluczyków. Należy ten zapalnik zidentyfikować a następnie albo zmienić rutynę (czyli najpierw bierzemy kluczyki, potem dopiero ubieramy buty) albo zneutralizować go (czyli dzwonimy kluczykami kilka razy dziennie, o różnych porach i w różnych miejscach i nagradzamy psa za spokojne zachowanie).
Sam proces odczulania jest czasochłonny. Nie możemy odpuścić ani razu, musimy być konsekwentni w swoim zachowaniu. Wiem, jak trudno jest nie witać się z psem po powrocie do domu. Jednak Ci którzy wytrwają na pewno odniosą sukces.


Niniejszymi poradami kończę już niezbędnik pomocowy każdego posiadacza szczeniaka. Jeśli są inne problemy z którymi sobie nie radzicie, zachęcam do kontaktu z nami, zapisania się na nasze szkolenie bądź skorzystania z naszej pomocy indywidualnej.

Powodzenia.