sobota, 26 listopada 2016

Koty Pana Prezesa Jarosława Kaczyńskiego





Jarosław Kaczyński bardzo kocha zwierzęta. Jego słabość do kotów jest powszechnie znana. Wobec nich prezes ma zawsze miękkie serce. Od blisko pięciu lat w jego domu rządzi Fiona. Ostatnio jednak kotka musi dzielić terytorium z Czarusiem. Do prezesa zagląda też kot Feliks, którego Kaczyński nazywa Rudym.
Fiona to pierwsza kotka, którą Kaczyński zdecydował się przygarnąć. Wcześniej miał tylko kocury, o których zwykł mówić "koczury". Kocica ma szczególne upodobania: uwielbia, kiedy rzuca się jej... winogrona, które potem ucieszona aportuje
Ścieżkę do domu prezesa wydeptał sobie także Feliks. Kim jest uroczy rudy pupil? "To kot kloszard. Nie jest mój!" - wyznał prezes PiS. Rudy kocur jest sąsiadem prezesa PiS od ponad 10 lat, ale na dobre poznali się przed trzema laty. Wtedy jego właścicielka trafiła do szpitala, a kot został pogryziony przez bezpańskiego psa. Jarosław Kaczyński zaopiekował się poharatanym czworonogiem. Z pełnym poświęceniem i za własne pieniądze woził go do weterynarza i wyleczył.

Od tamtej pory wdzięczny Rudy - gdy tylko prezes pojawia się w okolicach domu - nie odstępuje swego dobroczyńcy na krok. Z kocurem walczy jednak Fiona. Gdy Rudy zbliża się do posesji, kotka groźnie rozpłaszcza się na szybie. W ten sposób stara się odstraszyć rywala. Równie wrogo na Feliksa reaguje nowy lokator domu prezesa. Gdy tylko rudzielec pojawia się w okolicy, Czaruś najeża się i go odpędza.

Zanim serce prezesa skradli Fiona, Czaruś i Rudy, jego ukochanym kotem był Alik. U prezesa PiS spędził 12 lat. Był jedyną istotą na świecie, która mogła bezkarnie prezesa drapać i kąsać. Swoją radość, gdy jego pan przychodził wieczorem do domu, kot wyrażał w oryginalny sposób: wpijał mu się w nogę. I tak Kaczyński, z uwieszonym na łydce Alikiem, chodził po mieszkaniu albo siedział przy biurku, gdy pracował.
Imię kota było zdrobnieniem i nawiązywało do dziadka Aleksandra, ojca Jadwigi Kaczyńskiej, po którym zarówno Lech, jak i Jarosław otrzymali drugie imiona. Zanim Alik trafił pod dach Kaczyńskiego, wiele przeszedł. Został potrącony przez samochód. Prezes PiS znalazł go leżącego przy drodze w okolicy Wyszogrodu (woj. mazowieckie). Aby ratować małego kociaka, całkowicie zmienił wówczas plan swojego dnia.
Kot poważnie ucierpiał w wyniku wypadku, groził mu paraliż. Trafił jednak w ręce najlepszych weterynarzy i udało się go uratować. By dojść do zdrowia musiał jednak przyjmować dużą ilość leków, co sprawiło, że jego nerki zostały trwale uszkodzone. U boku prezesa Alik przeżył długie lata do czasu aż nerki zwierzęcia niemal przestały pracować. To doprowadziło do ciężkiej niewydolności całego organizmu i zwierzak pożegnał się ze światem.
Wcześniej, przez kilkanaście lat, przyjacielem prezesa był biały Buś. Kocur lubił sobie robić legowisko w czapce leninówce, którą nosił Kaczyński. (JOSIE/mar


Źródła:
http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/wszystkie-koty-jaroslawa-kaczynskiego/fr6qx5q

czwartek, 24 listopada 2016

Czy nasz Prezydent Andrzej Duda boi się psów





Czy perfekcyjna Pierwsza Dama (germanistka) ma słabość do zwierząt?  Tak, jedną ze słabości pierwszej damy są zwierzęta. Ma zwłaszcza słabość do psów. Psy mają słabość do kostek jej męża.
– Jako dziecko tak bardzo chciała mieć psa, że podarowała mamie na urodziny jamnika Nadira – wspomina brat nauczycielki.
Pies przeżył z rodziną Kornhauserów 16 lat. Nie wszyscy byli zadowoleni z czworonogiego pupila rodziny. Kiedy Agata zaczęła spotykać się z Andrzejem Dudą, okazało się, że przyszły prezydent boi się psów.
– Nadir wyczuwał jego strach. Kiedy tylko Andrzej pojawiał się w polu widzenia, pies od razu rzucał się na niego i chciał go ugryźć w kostkę – wspomina szwagier Dudy.
Do najciekawszych sytuacji dochodziło, gdy rodzice Agaty wyjeżdżali na urlop i przekazywali pupila pod opiekę córki i zięcia. Bywało, że kiedy Agata wychodziła do pracy, to Andrzej musiał wyprowadzać psa na spacery.
– Chcąc odwrócić uwagę Nadira od swojej osoby, brał ze sobą kij i nabijał na niego kiełbasę. W ten sposób jamnik zajęty był gonieniem za jedzeniem, a kostki Andrzeja były bezpieczne – mówi szwagier prezydenta.

poniedziałek, 14 listopada 2016

Czy pełnia księżyca wpłynęła na szczekanie Borysa





Pełnia Księżyca na Naszym Wilkowiskiem. 
Foto: Mirosław Antoni Glazik (M.A.G.)    



Obudziło mnie głośne szczekanie naszego doga Borysa, dobiegające z bosku najbardziej odległego od naszej sypialni, bo umieszonego w rogu podwórka. Po przekątnej. Wstałem poszedłem do kuchni, spojrzałem na ścienny zegar i źle odczytałem w tym zaspaniu godzinę. Niepotrzebnie zadzwoniłem do bliskiej osoby, za co otrzymałem nie ostatnią tej nocy reprymendę. To był 3:15 a nie 6:15. Trudno. Ubrałem się i wyszedłem em na podwórko. Pełnia księżyca. Jasno prawie jak w dzień. Elziczka wyszyła ze swojego apartamentu, Reksio przebiegł do mnie radośnie [podskakiwał przy moich kolanach. Borys ciągle szczekał, a następnie wyskoczył z boksu jak kamień z procy i radośnie biegał wokół wierzby, a za nim Reksio. Poszedłem do kotłowni, przemieszałem w piecu. Ogień jeszcze nie wygasł, dołożyłem na te rozżarzone węgle kila garści suchych patyczków, a następnie zasypałem to rozdrobnionym węglem. To musi wystarczyć, bo rano czeka mnie wyjazd do Włocławka. Już nie pójdę spać, bo jeszcze czekają na mnie prace słuchaczy i dokumentacja, wszystko związane z pracą nauczycielską.
Wczoraj naprawdę, jak trzeba w niedzielę, wypoczywaliśmy, Odwiedziła nas Izunia z Piotrkiem. Przede mną trzy godziny pracy. Za oknem jest leki mróz i ta niesamowita pełnia księżyca. Na naszym Wilkowiskiem trzy drony czuwają i wykonują jakieś tajemnicze działania, a nad nimi miliony gwiazd. Nasze podwórko i rozświetlony kosmos. My i nasze psy. Tęsknię za Lniankiem i za Wiedniem.  Chciałbym wysłuchać muzycznego Koncertu orkiestry Camerata Polonia z Chanelle Bednarczyk z okazji obchodów Narodowego Święta Niepodległości (Dyrygent Marek Kudlicki).Może kiedyś to będzie możliwe e na żywo. Nigdy nie zapomnę naszego pobytu w Wiedniu w roku 2011. To już prawie piec lat temu. Miałem tam dwa spotkania autorskie: wieczorem w piątek (19.11.2010 r.) w Zespole Szkół przy Ambasadzie RP w Wiedniu (Promenadenweg 3, 1238 Kalksburg Wiedeń), wtedy odbyła się pierwsza prezentacja książki Lis się skrada. Wiersze dzieci i dla dzieci. Wiersze recytowali uczniowie polonijnej szkoły. Świetnie sobie z tym młodzi Polonusi poradzili. Następnego dnia (20.11.2011 r.) po Mszy Świętej wieczornej w „Emaus" (Rennweg 5a, 1030 Wiedeń) miała miejsce prezentacja mojej albumu lirycznego pt. Gdyby Ksiądz Jerzy pisał wiersze. Był to wieczór poetycki poświęcony pamięci ks. J. Popiełuszki w wykonaniu aktorów wiedeńskich (Elżbieta Akwa-Asare i inni).
Dość nocnych marzeń i tęsknot. Trzeba wraca do pracy. Nasz Czekoladowy Czaruś zdążył wybiec przed domy i się wysiusiał. Teraz śpi w salonie niedaleko suni Pysi, która coś Wam jutro opowie. Teraz biegają po podwórzu trzy nasze psiaki: Borys, Sabina i Reksio.
Przypominam Państwu, że dziś czeka nas Superpełnia Księżyca. to niezwykłe zjawisko będzie można podziwiać już dziś, czyli w nadchodzący poniedziałek! Satelita Ziemi będzie wyglądał wyjątkowo okazale.  jak i kiedy obserwować Księżyc? O superpełni mówimy, gdy Księżyc znajduje się najbliżej Ziemi. W poniedziałek jego tarcza będzie o ok. 14 proc. większa niż w czasie zwykłej pełni. Będzie także znacznie jaśniejszy. Ostatni raz z podobnym zjawiskiem mieliśmy do czynienia w styczniu 1948 roku. Kolejna będzie miała miejsce w 2034 roku.
Kiedy można będzie podziwiać superpełnię? Wschód Księżyca zacznie się o godz. 16.10 w Lublinie, 20 minut później w Warszawie, a o 16.50 na Pomorzu Zachodnim.

Wczoraj odnotowałem rekordową ilość wejść na stronę (wyświetleń) w ciągu dnia od początku tworzenia tego bloga, bo aż 790. Dziękuję! Miłego dnia!