26 stycznia 2021

„Lis” w oczach maturzysty, czyli nowa interpretacja wiersza…

 

Kilka dni temu skontaktował się ze mną pewien Maturzysta (bardzo zdolny Cudzoziemiec i uczeń polskiego liceum), który w ramach przygotowań do egzaminu maturalnego z języka polskiego otrzymał temat:

Temat 2. Zinterpretuj podany utwór. Postaw tezę interpretacyjną i ją uzasadnij. Twoja praca powinna liczyć co najmniej 250 słów.

Uczeń poprosił o to, by sam mógł wybrać sobie tekst, a otrzymawszy zgodę nauczyciela, postanowił wybrać wiersz należący do polskiej poezji współczesnej. W Internecie znalazł właśnie mój wiersz pt. Lis. Zatem zdecydował się poddać analizie utwór – O mój Boże! – Mirosława Antoniego Glazik (M.A.G.) Lis. Aby się upewnić, czy trafnie interpretuje ten liryk, skontaktował się ze mną za pomocą Internetu. Efektem dwóch naszych konwersacji jest poniższa praca. Pomyślałem, że jej lektura może pomóc innym uczniom, przygotowującym się do egzaminów z języka polskiego, zarówno Polakom, jak i cudzoziemcom, napisać analizę i interpretację tekstu poetyckiego. Postanowiłem opublikować tę próbę interpretacji tego krótkiego dzieła literackiego bez podanie nazwiska jej autora, licząc na Państwa krytyczne uwagi czy eksplikacyjne sugestie. Oto tekst tej pracy:

 

Temat 2. Zinterpretuj podany utwór. Postaw tezę interpretacyjną i ją uzasadnij. Twoja praca powinna liczyć co najmniej 250 słów.

 

Autor wiersza Lis, czyli Mirosław Antoni Glazik (M.A.G.), utożsamia się z podmiotem lirycznym swojego utworu. Po przeczytaniu tego dzieła literackiego postanowiłem sformułować tezę interpretacyjną: Opis sytuacji lirycznej służy ukazaniu pierwszego doświadczenia dziecka, związanego z uświadomieniem sobie istnienia śmierci, która zabija nie tylko zwierzęta, ale może pozbawić życia człowieka. Uważam, że ze względu na temat możemy zaliczyć ten utwór do liryki opisowej, ale jest to zarazem utwór refleksyjno-filozoficzny, poruszający temat eschatologiczny. Moim zdaniem, to jest poezja metafizyczna.

Miałem okazję przeprowadzić rozmowę z Pisarzem za pomocą połączenia internetowego i porozmawiać o tym interesującym mnie liryku. Dowiedziałem się, że Lis powstał w czasie uniwersyteckich studiów poety. Pochodzi on z tomu wierszy Mirosława Glazika opublikowanego w 1988 r. pt. Wieczory prowincjonalne (DKTK Włocławek 1986; z powodu ingerencji cenzury tomik ukazał się w księgarniach dopiero w grudniu 1988 r.). Ponadto odnalazłem ten wiersz na blogu pisarza pn. Gawęda jak nasze psy i koty (spot: 25 stycznia 2015 r.). Może to świadczyć o tym, że utwór ten jest szczególnie ważny dla autora, którego fascynuje bez wątpienia niezwykłe zwierzę, występujące na półkuli północnej, w części Azji, w Europie, Ameryce Północnej i północnej Afryce. W XIX wieku lisy zostały wprowadzone do Australii, gdzie są obecnie jednymi z największych szkodników (gatunek inwazyjny). W Wikipedii czytamy: „Lis – nazwa zwyczajowa oznaczająca drapieżnego ssaka z rodzaju Vulpes, najczęściej stosowana w odniesieniu do gatunku Vulpes vulpes (w języku polskim zwanego lisem pospolitym, lisem rudym lub po prostu lisem …”).

Miejscem akcji utworu Mirosława Glazika, moim zdaniem, jest wieś. Wydarzenia rozgrywają się wieczorem. Na początku emocje bohatera lirycznego są pozytywne. Nagle dostrzega lisa, który wychodzi ze zmierzchu. Najpierw, możemy widzieć tylko głowę zwierzęcia, reszta ciała lisa pozostaje w ciemności. Naszego bohatera, czyli kilkuletniego chłopca, patrzącego samotnie na ogród późnym wieczorem, śmieszy i pociesza pyszczek lisa. Po chwili bohater liryczny zrozumiał, że coś złego dzieje się z lisem, bo w tyle pozostają mu nogi, a także bardzo ciąży mu ogon. Zwierzak najpierw zatrzymał się, a następnie położył się na sinej trawie. Widzimy, jak stopniowo oczy lisa wchłaniane są przez piasek. Zwierzę jest albo bardzo chore, albo zranione, albo po prostu stare – tego dokładnie nie wiemy. W tym momencie bohatera lirycznego ogarniają emocje tak negatywne (niepokój, lęk, poczucie osamotnienia), że on po prostu zdrętwiał. Później pojawiają się jelenie (obserwujący je chłopiec widzi je oczyma wyobraźni: poroża zwierząt kojarzą się mu z pochodniami, jakie dawniej nieśli ludzie podczas uroczystości żałobnych). Zwierzęta maszerują stadnie, oddają umierającemu lisowi honory i zapowiadają, że będą roznosić wieści o nim i czcić jego pamięć. Widzimy, że on nie był im obojętny. Cała natura przeżywa śmierć tego zwierzęcia, również chłopiec, obserwujący agonię lisa, przyłącza się do tego przeżycia po raz pierwszy w swoim życiu. To jego pierwsze doświadczenie okrucieństwa Śmierci, dlatego tak bardzo wbiło mu się w pamięć, że po latach dorosły już obserwator przyrody utrwali je w swoim wierszu.

W tym tragicznym momencie mały chłopiec (kilkuletni zaledwie) po raz pierwszy zrozumiał, „że mogę nie być”, czyli on pierwszy raz zaczyna rozmyślać nad sensem życia i nad śmiercią. Na tym przykładzie malec zrozumiał, że tak samo jak lis i on również pewnego dnia, po prostu przestanie być na tym świecie. To jest bolesne i trudne doświadczenie każdego czującego i myślącego człowieka.

Podczas pierwszego czytania utworu dochodzimy do wniosku, że to jest zwyczajny opis odserowanego zdarzenia, jednak bardziej wnikliwa analiza tej sytuacji lirycznej prowadzi nas do zgoła innych wniosków. Pod prostotą formy kryje się bogactwo emocji, które nabierają charakteru przeżycia metafizycznego. Umierające zwierzątko pobudza wyobraźnię chłopca, który po latach przeżyje to bolesne doświadczenie jeszcze raz już jako student uniwersytetu, zgłębiający na filologii polskiej tajemnice literatury, filozofii i poznający życie we wspólnocie akademickiej.

Żeby podtwierdzić moją tezę interpretacyjną, wskażę na występujące w tekście bardzo wyraziste środki stylistyczne. Zwracają uwagę oryginalne metafory takie, jak: nietoperze skrzydłami snuły ciemność,  mokry ciemnością; brodziłem w piasku szukając gwiazdy, stopionej na patelni słonecznika; pod lasem szły jelenie z pochodniami rogów, słyszałem szelest każdego listka brzozy. Metafory łączą w sobie elementy realistyczne (nietoperze, księżyc, chruśniak, pyszczek, gwiazdy, patelnia, słonecznik, rogi, listki brzozy) z elementami fantazji chłopca (obraz umierającego lisa przekształca się w symboliczny pogrzeb, w którym w wyobraźni chłopca uczestniczy cała natura ludzka i kultura (pochodnie, szloch, bunt, konsternacja). Czy lis, liryczny bohater tytułowy, poddany został personalizacji? Raczej autor stara się ukazać zwierzaka w sposób realistyczny. Uosobieniu uległ natomiast księżyc (blady księżyc na chruśniaku oparł głowę), będący w tym tekście niemym świadkiem tragicznej sytuacji. Ważną rolę odgrywa natomiast inicjalne porównanie, z rozpoczynającym je czasownikiem: pamiętam (pamiętam jak dzisiaj). Potem następuje wyliczenie zachowań lisa:

wyszedł mokry ciemnością
ogonem płoszył pyłek kwiatów
pyszczkiem śmieszył oczy

Doświadczenie śmierci ogarnia cały kosmos. Przestrzeń małego ogrodu rozrasta się (sto mil od brzegu do brzegu ogrodu) zmierza ku nieskończoności. W ten sposób doświadczenie przestrzeni łączy się z doświadczeniem czasu; ograniczony czas ludzkiego życia staje się nieograniczonym czasem wiecznym. Mały bohater liryczny, gdy obserwował to tragiczne zdarzenie, nie uświadamiał sobie tego w pełni, jednak nałożenie perspektywy widzenia chłopca na perspektywę patrzenia na świat studenta przyczynia się – według mnie – do oryginalnej wieloznaczności tego dzieła literackiego.

Dzięki życzliwości Autora wiersza mogłem zbliżyć się do tajemnicy, jaką ukrywa w sobie liryk pod tytułem Lis. W ten sposób zrozumiałem, że w tym wierszu nakładają się na siebie dwa obrazy: wizerunek realnego poety i fikcyjnego podmiotu lirycznego (dziecka i studenta). To zdarzenie tych obrazów i punktów widzenia śwata powoliło mi przybliżyć się do fascynującego świata tego utworu. Wykorzystanie moich refleksji i komentarzy autora zwiększa wiarygodność mojego odczytania twórczości mieszkającego na Kujawach (w Kowalu) polskiego poety.

Koniec wierszu jest nacechowany negatywnymi emocjami, autor jest przerażony i w rozpaczy, że wszystko może się tak szybko, w jednym momencie, skończyć. Ten niezwykły wiersz daje nam możliwość zastanowienia się nad sensem życia i nad przemijającym czasem. Są rzeczy, których nie można kupić za żadne pieniądze. Są oni największymi wartościami w życiu każdego z nas. Każde życie trzeba chronić, bo jest darem Boga i tylko On wie, ile czasu będziemy żyć na tym świecie. Dla człowieka życie i śmierć pozostają ciągle tajemnicami.

Mirosław Antoni Glazik (M.A.G.) 


 LIS

Pani Joannie Schabowej

pamiętam jak dzisiaj
nietoperze skrzydłami snuły ciemność
blady księżyc na chruśniaku oparł głowę
wyszedł mokry ciemnością
ogonem płoszył pyłek kwiatów
pyszczkiem śmieszył oczy
jakże się ucieszyłem
sto mil od brzegu do brzegu ogrodu
brodziłem w piasku szukając gwiazdy
stopionej na patelni słonecznika
szedł
nagle w tyle pozostały nogi
bardzo mu ciążyła srebrna kita
zatrzymał się
nos położył na sinej trawie
krople oczu wchłonął piasek
zdrętwiałem
pod lasem szły jelenie z pochodniami rogów
słyszałem szelest każdego listka brzozy
nie był to szloch
lecz sprzeczka małych serc na szkielecie
spóźniony bunt
wówczas
po raz pierwszy pomyślałem
że mogę nie być

 

Мирослав Антони Глазик (M.A.G.)        Лис

ПЕРЕВОД: Nataliia  Kyreieva


Как счастлив был я в том саду...

И вдруг -застыл я

Ноги  не идут  от страха ..

мой милый друг лесной,пушистый лис

нос положил на сизую траву

тихонечко так лег

закрыл глаза и замер...

И искры озорные глаз его

навеки поглотил песок.....

 

Молча вышли из лесу олени

С Факелами на ветвистых рогах

И шелест печальный пронёсся

в  дрожащих  березы листах -

Он словно запоздалые рыдания,

Словно тысяч  сердец страдание

Протестующих против смерти.

Поздно..нет назад пути. 

Тогда впервые подумал я

Что  может  не стать и меня ,,,



3 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo proszę o pomoc w znalezieniu po polsku wiersza Adama Mickiewicza o Petersburgu.Oto fragment po rosyjsku: Не зреет хлеб на той земле сырой,
    Здесь ветер, мгла и слякоть постоянно,
    И небо шлет лишь холод или зной,
    Неверное, как дикий нрав тирана.
    Не люди, нет, то царь среди болот
    Стал и сказал: “Тут строиться мы будем!”
    И заложил империи оплот,
    Себе столицу, но не город людям.
    Вогнать велел он в недра плывунов
    Сто тысяч бревен – целый лес дубовый
    Втоптал тела ста тысяч мужиков,
    И стала кровь столицы той основой.
    Затем в воза, в подводы, корабли
    Он впряг другие тысячи и сотни,
    Чтоб в этот край со всех концов земли
    Свозили лес и камень подобротней.

    …У зодчих поговорка есть одна:
    Рим создан человеческой рукою,
    Венеция богами создана;
    Но каждый согласился бы со мною,
    Что Петербург построил сатана.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. IRINO! Ten tekst po rosyjsku to tłumaczenie fragmentu: Dziadów części III. Ustęp. Petersburg. Adama Mickiewicza. Po polskuto brzmi tak:
      Ruskiej stolicy jakież są początki?
      Skąd się zachciało sławiańskim tysiącom
      Leźć w te ostatnie swoich dzierżaw kątki
      Wydarte świeżo morzu i Czuchońcom?
      Tu grunt nie daje owoców ni chleba,
      Wiatry przynoszą tylko śnieg i słoty;
      Tu zbyt gorące lub zbyt zimne nieba,
      Srogie i zmienne jak humor despoty!
      Nie chcieli ludzie; — błotne okolice
      Car upodobał, i stawić rozkazał,
      Nie miasto ludziom, lecz sobie stolicę:
      Car tu wszechmocność woli swej pokazał. —
      W głąb ciekłych piasków i błotnych zatorów
      Rozkazał wpędzić sto tysięcy palów
      I wdeptać ciała stu tysięcy chłopów.
      Potem, na palach i ciałach Moskalów
      Grunt założywszy, inne pokolenia
      Zaprzągł do taczek, do wozów, okrętów,
      Sprowadzać drzewa i sztuki kamienia
      Z dalekich lądów i z morskich odmętów.
      Przypomniał Paryż — wnet paryskie place
      Kazał budować. Widział Amsterdamy —
      Wnet wodę wpuścił i porobił tamy.
      Słyszał, że w Rzymie są wielkie pałace —
      Pałace stają. Wenecka stolica,
      Co wpół na ziemi, a do pasa w wodzie
      Pływa jak piękna syrena–dziewica,
      Uderza cara — i zaraz w swym grodzie
      Porznął błotniste kanałami pole,
      Zawiesił mosty i puścił gondole.
      Ma Wenecyją, Paryż, Londyn drugi,
      Prócz ich piękności, poloru, żeglugi.
      U architektów sławne jest przysłowie:
      Że ludzi ręką był Rzym budowany,
      A Wenecyją stawili bogowie;
      Ale kto widział Petersburg, ten powie:
      Że budowały go chyba Szatany.

      Pozdrawiam serdecznie Mirosław Antoni Glazik

      Usuń