sobota, 27 czerwca 2015

Jastrząb



Mirosław Antoni Glazik (M.A.G.)

 
Jastrząb ... spadł jak kamień w mrowisko życia...











***
Wiele trzeba odwagi
aby zamknąć myśl w klatce strofy
widziałem jastrzębia cieniem straszył
srebrne kurczęta
spadł jak kamień w mrowisko życia
i nagle wzbił się ku niebu
książę swobody
duch wolności
nam pozostawił

skrawek podwórka

i wolną wyobraźnię
















z tomu wierszy: Mirosław Glazik. Wieczory prowincjonalne. DKTK, Włocławek 1986 (z powodu ingerencji cenzury tomik ukazał się w księgarniach dopiero w XII 1988), s.


To moja debiutancka książka!

piątek, 5 czerwca 2015

Lullula arborea












Lekko polatuje nad łąkami
nad Wilkowicami
trele molele lelelki
lulilulki maleńkie

dzióbki polatywać pragnące
lato lato już blisko
lulilulki maleńkie
nad Wilkowicami

brudnożółte ptaszątko
brązowo kreskowane
z czupurnym czubeczkiem
na głowie
policzki szarobrązowe nadyma
jasno obramione
a na brzegach skrzydełek
czarno-biały tajemniczy rysunek

lulilulki maleńkie
nad Wilkowicami
nad Wilkowicami

 
 

poniedziałek, 1 czerwca 2015

Ostre kły Czarusia


Mirosław Antoni Glazik (M.A.G.)

Moja niepewna śmiałość

Czasami dziwię się nowoczesnej łatwości
z jaką niektórzy młodzi publikują
swoje wiersze i blogi

mnie zawsze krępowało pisanie
to tak jakbym odkrywał swoją intymność
przed oczyma ciekawskiej gawiedzi
narażając się na szyderstwa redaktorów
medialnego świata

zamiast obnażania swojego wnętrza
chciałem ocalić cierpliwy uśmiech
Dziadka Franciszka i ciepło dłoni
Babci Marianny ostre kły Czarusia





















i tatarskiej klaczy Baśki narowisty bieg

pisanie wierszy wyświetlanie wpisów
to takie nieprzyzwoite w naszym miasteczku
choć ciekawość kusi jak piersi diablicy

ukrywałem niepewne wierszydła
na dnie szuflady zanim dorosłem na tyle
by wybić się na samodzielność
jeszcze wówczas nie musiałem zasłaniać
całym ciałem okna monitora

może ten nasz pokoleniowy neurotyzm
dawne miłosierdzie czy młodszy altruizm
zastąpiliście zbyt wybujałym narcyzmem
senne erotyki senne erotyki bezcenny dotyk
jesteście litości niegodnymi egoistami
nie wstydzicie się wpatrywania w ciało
nie wstydzicie się oglądanie siebie
jesteście już w siódmym blogosfery niebie
zamiast radości tworzenia – nerwowość klikania

pisanie jest dla was jak finansowe wyzwanie
konkursowa rywalizacja tandetny teleturniej
pseudointelektualna rozgrywka towarzyskiej blagosfera

zmieniacie osobowości jak kolorowe szaliki
nie wątpię w wasze niewinne dusze
lecz błyskotliwość zastępuje duchowość

dlatego czyta was mniej niż pisze
my też byliśmy młodymi poetami
mimo wszystko jesteśmy podobni
choć nie tacy sami

dziwię się tej nowoczesnej łatwości
myślę że zagłuszacie usilnie
odwieczne pragnienie zwyczajnej godności
ubogiego poety chudszego literata...