piątek, 30 stycznia 2015

Wspólne wyjście Pyśki i Lady Elzy



Wspólne wyjście suń Pyśki i Lady Elzy z mieszkania na pierwszym piętrze domu bardzo nas zaskoczyło. Pysia nie jest skoro do zawierania szybkich znajomości z innymi psami. Lady Elza, czyli niedawno trafiła do naszego stada. Bardzo się z Pysią lubią. Wspólnie zbiegły po wewnętrznych schodach, potem radośnie ganiała po podwórzu. Pysia zawsze biegnie dumnie z rozwianym, puszystym ogonem i charakterystycznie, co jakiż czas lapami drapie podłoże. Elza biega szybko, zataczając szerokie koła na podwórku. Lubi chwytać patyk i domaga się od nas, byśmy próbowali się z nią siłować. Bardzo jest mocna. Sprawia jej to radość. Jednak poza ogrodzeniem prowadzimy ją na szelkach. Może nadejdzie taki moment, że nie będzie trzeba jej prowadzić na smyczy i będzie mogła sobie swobodnie biegać po polu. 


środa, 28 stycznia 2015

Wielce obrażona Pysia

         

 Nasze psiaki. Pysia i Elza. Dom w Michelinie. Foto: M.A.G.

Wielce obrażona Pysia... Tak. To był prawdziwie wiosenny dzień w środku kalendarzowej zimy. Poranny spacer odbywał się spokojnie do momentu zamknięcia furtki na podwórko przed Rekinem i Pysią.  Ziemia rozmiękła, resztki śniegu, zalegające pola cienką warstewką, szybko topniały, a tu za podwórkiem niespodzianka... Cztery świeże kretowiska. Czyżby to była zapowiedź nadchodzącego ocieplenia, a może nawet przedwiośnia? Lady Elza, po przywiązaniu na smyczy Borysa do ogrodzenia i wypuszczeniu Rekina oraz Pyśki za płot, dała sobie założyć szelki bez problemu. Usiadła i czekała spokojnie, dopóki nie zapiąłem sprzączek od szelek.  Potem podszedłem do Borysa i już razem wyszliśmy na spacer naokoło domu. Pięknie idą na smyczy obok siebie: dumny szczeniaczek Borys i żywa jak iskierka Lady Elza. Rekin poszedł w kierunku drogi za Pyśką. Zawołałem go i wrócił, ale Pyśka pobiegła za staw. Cała ona... 
             Jednak po wykonania okrążenia zabudowań  przez cała naszą watahę (psiaki uwielbiają wspólne spacery), musieliśmy powrócić pilnie na podwórko. 
           Rano zazwyczaj wyprowadzam je sam, a po południu idziemy na dalszą trasę razem z Małgosią, bo bez niej nie oddalą się od gospodarstwa. Świeciło słońce, rozgrzewając powoli i delikatnie powietrze, zielone zboże  i drzewa … 
         Koło stawu zobaczyłem przemykającego bażanta. Za stodołą  i dalej za miedzą z osadzonymi na niej drzewami i krzewami przemknęło stado saren. Pierwszy zobaczył je Borys. Zamierzał za tym lekkomyślnym stadem leśnym pognać, ale posłuchał mojej stanowczej, powstrzymującej go od pogoni  za łaniami, komendy. Ten "szczeniaczek", wielki i czarny, znakomicie się zachowuje. Pilnuje porządku w naszym stadzie. Zagania Rekina do kojca, nie pozwala mu na wyjadanie z misek innych psiaków. Reaguje ostro i zdecydowanie, przywołując do poszanowania cudzego żarcia Rekina, który jest wielki głodomorem, kiedy dobrze się czuje. Pokochałem te psiaki i polubiłem wszystkie nasze koty. Codzienne im  na powitanie powtarzam im: Kocham Waszą .... i Was. Wszystkie razem i każdego  z was z osobna.
           Otóż, gdy przed psimi nosami Rekina i Pyśki zatrzasnąłem furtkę, ograniczając im wejście na podwórko,  spotkałem się dzisiaj z dwiema różnymi reakcjami naszych czworonożnych pupili. Rekin zrazu pomaszerował wzdłuż płotu w kierunku tylnej bramy, a po chwili za nim Pyśka. Jednak fetniak dał się namówić i pozwolił przywołać z powrotem, więc  po zamknięciu Barona Borysa i Lady Elzy w kojcu mogłem go spokojnie wpuścić na podwórze.
              Wymieniłem wszystkim naszym psiakom wodę w pojemnikach do picia i zacząłem sprzątać podwórze z psich i kurzych odchodów. To mój codzienny obowiązek i zarazem okazja do refleksji natury egzystencjalnej. Lubię to codzienne zajęcie. Nadaje ono nowy sens mojemu życiu, bo dzięki niemu przypominam sobie, że należy twardo stąpać po naszej polskiej ziemi. Przywraca mi to duchową równowagę.
             Gdy skończyłem sprzątanie podwórka, zacząłem szukać Pyśki. Kątem oka widziałem, jak wchodzi na wysoki jak dom kopiec za płotem obok stodoły. Pewnie znowu na jej wyjątkowym futerku będzie wiele rzepów. Otóż, Pyśka usiadła sobie za płotem, dość daleko od furtki w pozie nazwanej przez Izunię „Elżbieta Jaworowicz” i nie zamierzała się ruszyć. Tak się na mnie obraziła. Wziąłem smycz, podszedłem do niej i ją wygłaskałem.
            Udobruchana powoli zmierzała wraz ze mną do kojca. Gdy już siedziałem po śniadaniu przy komputerze i na dobre zacząłem pracować naukowo i literacko, nagle na podwórku usłyszałem rwetes kur, a w domu okrzyk Izuni:
- Pyśka się urwała!!!
Oczywiście, chciała do domu. Co zrobiła: przegryzła czy zerwała obrożę? To jej tajemnica i pozostających z nią w zmowie okolicznych lisów....
 Pysia, Czaruś i Borys. Dom w Michelinie koło Włocławka .Foto: M.A.G.



Małgosia i jej malowidło. Dom w Michelinie. Foto: M.A.G.
Małgosia i Mirek. Dom w Michelinie-Włocławku. Foto: M.A.G.

wtorek, 27 stycznia 2015

Prezentacja naszej labradorki Elzy


Lady Elza to jest dwuletnia, średniej wielkości czarna suczka rasy owczarek z Majorki (przypomina labradora), a zarazem specjalnie wyszkolony pies edukacyjny i terapeutyczny. Ma przydomek Mysiamysia i Elziczka. Zawsze czujna, za mną chodzi krok w krok.

Lady Elza. Owczarek z Majorki. Foto: Małgorzata Glazik

Nasza Elza:
  • bardzo lubi ludzi i zabawę z dziećmi,
  • podaje łapę,
  • siada na komendę,
  • aportuje,
  • pozwala się głaskać i lubi się przytulać,
  • szuka ukrytych ludzi i schowanych przedmiotów,
  • lubi gonić  ptaszki i  szybko biegać po podwórku,
  • poluje na myszy niczym łowny kot,
  • jest bardzo cierpliwa dla swoich i obcych,
  • lubi biegać z długi kijem i przeciągać się z nami (przy okazji demonstruje znaczną siłę, może przewrócić nawet silnego człowieka.
  • niezłomna i waleczna w starciach z innymi, nawet większymi od niej psami.

niedziela, 25 stycznia 2015

LIS


Mirosław Antoni Glazik (M.A.G.)  

 LIS

Pani Joannie Schabowej

pamiętam jak dzisiaj
nietoperze skrzydłami snuły ciemność
blady księżyc na chruśniaku oparł głowę
wyszedł mokry ciemnością
ogonem płoszył pyłek kwiatów
pyszczkiem śmieszył oczy
jakże się ucieszyłem
sto mil od brzegu do brzegu ogrodu
brodziłem w piasku szukając gwiazdy
stopionej na patelni słonecznika
szedł
nagle w tyle pozostały nogi
bardzo mu ciążyła srebrna kita
zatrzymał się
nos położył na sinej trawie
krople oczu wchłonął piasek
zdrętwiałem
pod lasem szły jelenie z pochodniami rogów
słyszałem szelest każdego listka brzozy
nie był to szloch
lecz sprzeczka małych serc na szkielecie
spóźniony bunt
wówczas
po raz pierwszy pomyślałem
że mogę nie być








 




z tomu wierszy: Mirosław Glazik. Wieczory prowincjonalne. DKTK, Włocławek 1986 (z powodu ingerencji cenzury tomik ukazał się w księgarniach dopiero w XII 1988).

sobota, 24 stycznia 2015

Prezentacja naszej suni Pysi


Pysia to jest dziewięcioletnia, nieduża suczka rasy mieszanej o wyglądzie i sierści owczarka niemieckiego. Ma ładny kształtny łepek i puszysty ogon. Pysia trafiła do schroniska zupełnie niepotrzebnie. Po śmierci właścicieli oddano ją. Dobrze ułożony pies domowy: mądry, wierny i przywiązany. Musiała stoczyć niezłą batalię o życie i przetrwanie wśród innych psów. Nie zapominajmy, że zwierzęta potrafią być okrutne. Pysia ma wiele blizn na ciele. Chodziła skudlona, ale wiedziała, do kogo ma się zwrócić. Poprosiła Panią Agatę (Agata Rakocza-Grzybowska) i po wizycie u fryzjera trafiła do nas. To nasz najwierniejszy psi przyjaciel. 

  Sunia Pysia w Michelinie w roku 2015.

Foto: Anna Davies-Kowalczyk




Nasza sunia Pysia:
  • lubi ludzi przebywać w domu, gdzie ma swoje ulubionej miejsca,
  • woli zabawę z dorosłymi niż z dziećmi,
  • podaje łapę,
  • aportuje, a potem lubi uciekać z patykiem, prowokując do odbierania go jej,
  • pozwala się głaskać i lubi się przytulać,
  • szuka ukrytych ludzi i schowanych przedmiotów,
  • lubi biegać po podwórku i zamiatać łapkami ziemię, wzniecając przy tym tumany kurzu,
  • jest bardzo cierpliwa dla swoich,
  • wobec obcych jest bardzo i lubi nieznajomych obszczekiwać, ale nikomu nie zrobi krzywdy,
  • niezłomna i waleczna w starciach z innymi, nawet większymi od niej psami.