sobota, 26 września 2015

W Levinco

Kiedy to było? Dawno, dość dawno … jednak tego dwutygodniowego pobytu w Hiszpanii nigdy nie zapomnę. Byliśmy w Oviedo, ale mieszkaliśmy w górskiej wiosce Levinco. Pamiętam samotnego psa, jakiego spotkałem podczas spaceru górską drogą, gdy gwałtownie zatęskniłem do Polski, do Kowala. Budziło mnie nie piania koguta, ale porykiwanie osła:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W Levinco

Włodkowi


W Levinco sygnaturka już woła
chodźcie parafianie do kościoła
by Bogu podziękować za olimpijczyka
z Barcelony dumnie światu oznajmił
że z Levinco się wywodzi
niech grajkowie wtórują pieśniom
bo życie to modlitwa
a potem fiesta do kresu dnia
ach wino kobiety i śpiew
biesiada radosna w gronie przyjaciół
niech nas błogosławi ochoczo ksiądz
i Polaków dwóch i chórzystki urodziwe
blondynki z nadwiślańskich pól
i szczyty pięknych gór
osnute wieczną mgłą
i promienie słońca złocące dni
sidrę pijmy w przyjaciół gronie
niech nasze dłonie czują życia puls
Boże dziękujemy Ci za przyjacielski krąg
za wino kobiety i śpiew

Hiszpania (Asturia), Wrzesień ….  r.




 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz