wtorek, 21 czerwca 2016

Pies jako epizodyczny bohater filmu "Wschód słońca"





Wschód słońca (ang. Sunrise: A Song of Two Humans, 1927) − amerykański melodramat w wiejskiej i miejskiej scenerii z prowincji (opozycja kulturowa: miasto – wieś). Pierwszy film hollywoodzki reżysera Friedricha Murnaua. Film ten otrzymał statuetkę Oscara za najlepsze zdjęcia i najlepszy film roku. To wzruszająca, piękna historia. Podczas pierwszego w historii rozdania Oscarów, jeden film dostał specjalne wyróżnienie – za unikalne i artystyczne zdjęcia. Tym obrazem był właśnie Wschód Słońca i, według mnie, było to w pełni zasłużone. Bohaterami filmu jest mieszkające na wsi młode małżeństwo, które przeżywa kryzys. Jego powodem jest kobieta z miasta, bo w niej bez pamięci zakochuje się mężczyzna. Wczasowiczka namawia go do zabicia żony. 


Mąż urządza wycieczkę łódką na jezioro, gdzie ma zamiar utopić żonę. Niczego nieświadoma kobieta sądzi, że ta wycieczka odrodzi ich małżeńskie uczucia. Przed wejściem do łódki żegna się z psem, który chyba instynktownie czuje, iż jego pani zagraża niebezpieczeństwo. Zrywa się łańcucha i wskakuje do odpływającej łódki. Odgradza w niej swoją panią od Pana. Czy Pan zabiję Panią? Żeby to zrobić, musi się pozbyć z łódki psa. Zawraca do brzegu i psa z niej wyrzuca. Jednak to jego zachowanie wzbudziło niepokój bohaterki. Cała historia jest piękna w swojej prostocie. Oglądając film, widz przeżywa razem z bohaterami ich problemy. Współczujemy im, ale także razem z nimi staramy się naprawić rozpadające małżeństwo. Razem przeżywamy radosne chwile, kiedy to młodzi wreszcie cieszą się sobą nawzajem. Wbrew pozorom, Wschód słońca jest bardzo pozytywnym filmem. Historia dwojga młodych, zagubionych ludzi, którzy odnajdują na nowo siebie, jest wzruszająca i romantyczna, ale bez tandetnego sentymentalizmu. Idealny film na wieczór we dwoje.

Osobną kwestią są zdjęcia. Od strony wizualnej film nie ma sobie równych. Praca kamery jest niesamowita. Niestety, nie da się tego opisać, to trzeba zobaczyć na własne oczy. Murnau po przeprowadzce do Stanów Zjednoczonych nie stracił nic ze swojego geniuszu. Nadal kręcił filmy na poziomie niedostępnym dla większości współczesnych mu reżyserów. Obie główne role zagrane są w sposób mistrzowski.
Nagrodzone 3 Oscarami nieme arcydzieło w reżyserii F.W. Murnaua, autora takich klasyków jak "Nosferatu" czy "Portier z hotelu Atlantic". "Wschód słońca..." to pierwszy amerykański film niemieckiego ekspresjonisty i jedyny w historii, który otrzymał Academy Award for Unique and Artistic Production - Oscara dla "niepowtarzalnej i artystycznej produkcji filmowej". Przez wielu fanów i krytyków "Wschód słońca..." uważany jest za najwybitniejsze dzieło nie tylko w dorobku Murnaua, ale całej epoki kina niemego. We Wschodzie słońca reżyser sięgnął jednak po temat realistyczny, w zestawieniu w wybujałą fantazją większości dzieł ekspresjonistycznych niemal banalny. Bohaterami filmu jest młode małżeństwo (w tych rolach George O'Brien i Janet Gaynor) mieszkające na wsi, gdzie latem przyjeżdża na urlop mnóstwo osób. Jedną z wczasowiczek jest czarnowłosa piękność (Margaret Livingston), która szybko omamia farmera. Aby romans mógł się rozwijać, kobieta namawia mężczyznę, aby zabił swoją żonę i wyjechał z nią do miasta. Farmer w końcu ulega jej czarowi i zaczyna planować zbrodnię...

Wschód Słońca: Pieśń o dwojgu ludziach to jeden z najlepszych filmów niemych wszech czasów. Spośród 4 nominacji do Oscara otrzymał 3 statuetki Akademii – dla najlepszej aktorki pierwszoplanowej (Janet Gaynor), za zdjęcia oraz za „niepowtarzalną i artystyczną produkcję filmową. Amerykański Instytut Filmowy umieścił go na liście 100 najlepszych amerykańskich filmów wszech czasów. "Wschód słońca..." to przejmująca historia młodego małżeństwa, którego szczęście niszczy pewna kobieta. Femme fatale, zakazany romans i plan zbrodni mogłyby sugerować, że dzieło Murnaua to klasyczne kino noir. Jednak kryminalna intryga jest tylko zapowiedzią opowieści o odkupieniu winy i odzyskaniu straconego uczucia. Film po premierze zdobył serca widzów i podziw krytyków, zachwycając  zarówno od strony wizualnej, jak i fabularnej. Nie bez znaczenia pozostaje tu fakt, że Murnau pozostał wierny szkole niemieckiego ekspresjonizmu – zręcznie operuje nastrojem za pomocą światła i cienia, inwestuje w imponującą scenografię, eksperymentuje z obrazem. W efekcie powstał film głęboko zapadający w pamięć, przywołujący najlepsze tradycje kina niemego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz