czwartek, 4 lutego 2016

Ja Pysia wam to mówię (opowieść 2) albo tłusty czwartek





Pysia: Ja Pysia Wam to mówię. Popołudnie było dzisiaj niezwykłe. Pani przywiozła jakieś dziwne kulki, przypominające spłaszczone piłeczki, ale posypane nie kurzem, lecz jakimś białym proszkiem podobnym do świeżo spadłego śniegu na naszym podwórku. Od czasu do czasu te kuleczki widuję. Gdy trochę tego proszku spadło na podłogę w kuchni, to go po cichu posmakowałam. Był lepki i słodki, ale nie zimny. Dziś Pan, jak je zobaczył, to się ucieszył bardziej niż zazwyczaj. Hmm. Ludzie są dziwni!
Pani jak zwykle mnie wygłaskała na powitanie i z przeprosinami, że jej tak długo nie było. Pan się wtedy też trochę na Panią złości, jak długo nie wraca. Ja szybko przestają się na nią gniewać, bo mi wtedy kilka razy przypomina, że jestem najpiękniejsza i najmądrzejsza.
- Pysunia! Ach! Moja Pysunia! Jesteś naj… najpiękniejsza i najmądrzejsza! – rzecze do mnie.
Nie wypada mnie jej nie wierzyć, więc się cieszę, patrzę nią z wdzięcznością i z miłością oraz podsuwam łepek do pogłaskania. Śpieszę się, bo za chwilę Pan wróci z podwórka i wtedy Pani głównie patrzy na niego i z nim gada. Nie powiem, że mi się to podoba, ale udaję, że jest dobrze, a nawet podchodzę na chwilę do kolan Pana i pozwalam się także Panu pogłaskać po moim pyszczku.



Drodzy Czytelnicy! Jeśli chcielibyście dobrowolnie wesprzeć nasze psy i koty oraz nasze pisanie o nich oraz pomóc w kontynuacji i rozwoju strony – proszę o wpłaty na podane poniżej konta bankowe:


21 2490 0005 0000 4000 1959 6961  (ALIOR BANK)

Dziękuję za Wasze życzliwe wsparcie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz