środa, 13 stycznia 2016

Dama z Łasicem czyli spokojny i pracowity dzień



Gołąb Pocztuś wyszedł z gołębnika i siadł na dachu stajenki. Pozamykałem psy w ich pomieszczeniach, a Borysa przywiązałem koło studni, bo widziałem, że na placu niedaleko gołębnika wróble zleciały się i obsiadły miejsce, gdzie psy rozszarpały worek z niewielką ilością ziarna pszenicy. Oczywiście, został on wywleczony przez Sabinę ze stodoły.
Jakże się ucieszyłem, gdy gołąb rozpostarł skrzydła i zleciał w to miejsce, aby dołączyć do ucztujących wróbli. Świetnie!
Dama z łasicem to wyrażenie wtedy wymyśliliśmy (z neologizmem „łasic”, gdy podczas popołudniowego odpoczynku Czaruś łasił się do nas, domagając się tulenia i głaskania. Gdy Małgosia siedziała przed telewizorem, oglądając swój ulubiony serial, wieczorem wszedł jej na kolana, a ona wzięła go na ramię i przytuliła do policzka. Ja wtedy powiedziałem, że wygląda jak dama z łasicą, a Małgosia śmiejąc się, skorygowała moje określenie, mówiąc z uśmiechem i patrząc to na mnie, to na Czarusia: dama z Łasicem.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz