piątek, 1 stycznia 2016

Samowola kujawskiej Sabiny



Mimo wczorajszej wizyty u sympatycznych wujostwa Małgosi (ciocia Grażyna i wujek Władek), gdzie był czas i na rozmowę (z udziałem ich Syna Krzysia) o poważnych sprawach, i na wesołe biesiadowanie, wstałem tylko godzinę później niż zazwyczaj. Noc Sylwestrową spędziliśmy w domu we dwoje, bo wszystkie nasze psy trzeba było chronić przed odgłosami wybuchających petard i fajerwerków. Zwłaszcza Borys nie lubi tego typu dźwięków. Wzięliśmy go do domu. Wszystkie psy na ten czas przed północą i po niej umieściliśmy w ich stałych pomieszczeniach, by czuły się bezpieczne. Wszystkie były niespokojne i sygnalizowały to szczekaniem i ruchami ciał. Jak się wokół siedliska wyciszyło, to na nocny dyżur wypuściliśmy „białe”, czyli owczarki górskie: Pompona i Pusię.
Ranek był mroźny i wietrzny. Psiaki wypoczęte, być może dlatego trzy z nich, które były na podwórku, zaczęły się zachowywać wobec siebie agresywnie (Borys, Zoja i Sabina), więc zostawiłem wiadra z węglem na podwórku i wyszedłem z tymi trzema psiakami na spacer. Na początku trzymały się mnie i nie oddalały się. Było zimno i wiał północny, dotkliwy wiatr, więc nie przedłużałem tego wypadu na łąki, tylko szybko powracaliśmy do siedliska. Borys został nieco w tyle, a Zoja i Sabina wbiegły na podwórko. Już myślałem, że nie będzie problemu z ich przymknięciem w przestrzeni ogrodzonej. Jednak, kiedy próbowałem zamknąć bramę za powracającym Borysem, ten nagle zawrócił, więc wykorzystała ten moment Sabina, by ponownie wybiec na pole i nie chciała powrócić. Biegała szybko po polach i udała się nawet za szosę, przebiegającą przed domem, na szczęście nie przejeżdżał żaden samochód i na moje zawołanie zareagowała szybkim powrotem, podbiegając do rozsuniętej bramy. Gdy już się cieszyłem, że będę mógł ją zamknąć, „Sebi” znowu się wymknęła. To wielka, poranna i noworoczna niesubordynacja „Królowej Żwiru”. Było mi zimno. Palce w roboczych rękawicach mi zmarzły do bólu. Zdenerwowałem się, bo nie reagowała na mój gwizd i wolanie. Wziąłem wiadra z opałem i wniosłem je do kotłowni. Gdy powróciłem, zobaczyłem wbiegającą na podwórze zdyszaną Sabinę. Zamknąłem ją w jej „apartamencie”. Otworzyłem kurnik, wsypałem kurom ziarno i zagwizdałem na gołębia Pocztusia, który wyleciał z gołębnika i dołączył do jedzącego ziarna pszenicy stada kur. Oczywiście, pojawiły się od razu wróble. Codzienne, poranne obowiązki gospodarza i palacza zajmują mi mniej więcej godzinę. Spacer z psami, jeśli są dwa wyjścia za bramę, to mniej więcej 40 minut. Do tego trzeba dodać poranną zabawę na podwórzu z psiakami - to mniej więcej 20 minut. Zwłaszcza Borys, Elza i Pysia oraz owczarki górskie: Pompon i Pusia na to, oczekują z radością. Polubiłem kilkakrotne w ciągu dnia wyciąganie kilkanaście wiader wody ze studni, by dać pić psiakom i ptakom. Zima jednak nadeszła, chociaż nie ma na razie śniegu. To zmusza nas do szczególnej opieki nad naszymi zwierzakami i ptactwem. Trzeba też dostosować sposób karmienia do zimowych warunków. Woda zamarza, więc należy ją częściej wymieniać i to codziennie czynię. Psy odwdzięczają nam się pełnymi wierności spojrzeniami i zachowaniami. Lubimy z nimi przebywać i się nimi zajmować.

         


Małgosia i sfora w Nowym Wilkowisku.

Foto: Mirosław Antoni Glazik (M.A.G.)    


Sabina  i Borys w Nowym Wilkowisku.

Foto: Mirosław Antoni Glazik (M.A.G.)    

Wpłaty
Ideą strony jest bezpłatny dostęp do wszystkich zamieszczanych na blogu tekstów, zdjęć i filmów. Nie planuję żadnych ograniczeń dostępu ani żadnych opłat. Za prowadzenie tego bloga od stycznia 2015 roku nie otrzymuję żadnego wynagrodzenia.

Drodzy Czytelnicy! Jeśli chcielibyście dobrowolnie wesprzeć nasze psy i koty oraz nasze pisanie o nich oraz pomóc w kontynuacji i rozwoju strony – proszę o wpłaty na podane poniżej konta bankowe:

21 2490 0005 0000 4000 1959 6961  (ALIOR BANK)

lub przekaz pocztowy na podany niżej adres: 
Mirosław Antoni Glazik                                                                              
ul. Kościuszki 1a/3
87 820 Kowal
woj. kujawsko-pomorskie
tel. 886 181 987
e-mail: mirglazik@wp.pl

Dziękuję za Wasze życzliwe wsparcie!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz